Get Social With Us

Darmowe wifi, czyli w sieci zagrożeń.

Naukowcy grzmią na alarm. Jak pokazał eksperyment przeprowadzony w Wielkiej Brytanii, większość ludzi korzysta z dostępu do darmowego, publicznego wifi bezrefleksyjnie, zapominając o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą otwarta sieć.

 

W ramach eksperymentu w centrum Londynu ustawiono hotspot. Już po kilku minutach mógł się on pochwalić sporą liczbą użytkowników. Odruchowo zaakceptowali oni regulamin użytkowania sieci, godząc się między innymi na oddanie swojego pierworodnego dziecka.

 

Niestety hotspoty niosą ze sobą więcej zagrożeń dla nieświadomych użytkowników. Podłączając się do otwartej sieci, zapominamy, że wszystkie prowadzone przez nas działania są widoczne dla innych użytkowników. Sprawdzenie, na jakie strony wchodzimy i dostanie się do naszych kont, staje się banalnie proste. Liczmy się z tym, że nasze działania mogą być śledzone.

 

Musimy pamiętać, że nawet łącząc się z publicznym wifi, nie mamy stu procentowej pewności, że celem jego funkcjonowania nie jest wykradzenia naszych danych. Badania pokazują, że ludzie świadomi zagrożeń związanych z bezpieczeństwem koncentrują się w dużej mierze na ochronie swoich komputerów, niejednokrotnie zapominając o ochronie swoich telefonów, czy tabletów.

 

Niechroniona sieć w połączeniu z niezabezpieczonymi urządzeniami mobilnymi stwarzają idealne warunki włamań dla hakerów chcących wykraść nasze dane.

 

Siedząc w kawiarni, dokonujesz zakupów internetowych? Płaciłeś kartą? Ktoś mógł w tym czasie przechwycić jej dane. Używasz funkcji ‚zapamiętaj hasło’, logujesz się na mail, a może korzystasz z bankowości internetowej? Musisz liczyć się z tym, że każda przypadkowa, nieznajoma osoba, która łączy się z tą samą otwartą siecią, może w łatwy sposób wykraść wszystkie dane, które wykorzystałeś podczas podłączenia do niej.

 

Może warto pomyśleć o dodatkowych zabezpieczeniach urządzeń mobilnych i pamiętać o tym, że prawdziwa cena za korzystanie z bezpłatnych hotspotów może okazać się zdecydowanie wyższa niż to sobie wyobrażaliśmy.

Brak komentarzy

Skomentuj